Blog > Komentarze do wpisu

Pedagogiczna uważność

Pedagogiczna uważność

Bez niej trudno jest skutecznie wspierać młodych ludzi w rozwoju.

  
Mistrzowie wychowania, pedagodzy, to osoby charakteryzujące się wyjątkową wprost koncentracją uwagi na osobie wychowanka. Jak się tego nauczyć? Jak taką umiejętność wyćwiczyć? Trzeba trenować. Należy zacząć od wypracowania umiejętności kontrolowania własnych emocji. Nie można, bez względu na okoliczności, pozwalać sobie na utratę spokoju. Radykalne i pospieszne reakcje nie pomagają nauczycielowi zbudować zaufania i autorytetu u podopiecznych, wręcz przeciwnie. Aby nie reagować emocjonalnie dobrze wstrzymać się z podejmowaniem działań. Odroczyć swoją reakcję w czasie, a przez to nabrać zdrowego dystansu i podjąć działania, które będą adekwatne i skuteczne. Warto odwołać się tu do opisywanej ostatnio często inteligencji emocjonalnej (D. Goleman) oraz dyscypliny emocjonalnej (Ch. C. Manz). Impulsy emocjonalne są „zaraźliwe”. Zarówno autentyczny spokój jak i nieopanowana złość, to fale przenoszące się na uczniów.

W moich wspomnieniach mam takie doświadczenie. Wybuchłem w klasie złością przy uczniach, kiedy zauważyłem, że dwie uczennice pod ławką oglądają niecenzuralne czasopismo. Tytuł ten szczęśliwie zniknął już z rynku. Było to, adresowane nie tylko do młodzieży, obsceniczne, skandalizujące czasopismo pod tytułem „Zły”. Moja nieopanowana złość, wyrażona krzykiem połączonym z „miotaniem” się po klasie zakończyła się w gabinecie dyrektora szkoły, gdzie zapędziłem winowajczynie. Gdy ochłonąłem i opanowałem się, zrozumiałem, że to ja się wygłupiłem. Obnażyłem swoje niekontrolowane zachowanie. Przypominała mi się podstawowa zasada „po pierwsze wystudzić”. Jeżeli będę prowadził interwencję wychowawczą na poziomie bardzo rozedrganych emocji to moja skuteczność będzie znikoma. Moja mistrzyni i nauczycielka kompetencji psychopedagogicznych Elżbieta Sołtys, uczyła swoich wychowanków , że jak poddajemy się silnym emocjom to włącza się w naszej głowie tryb, przypominający „mózg gada”, którego dwie podstawowe funkcje to atak albo ucieczka. Zatem najpierw „wystudzić” a następnie zaplanować interwencje. Odczekać i w spokoju brać się do działania.

Co jeszcze jest ważne w ćwiczeniu uważności? Zbieranie informacji (werbalnych i pozawerbalnych) płynących od uczniów oraz także tych, które płyną z mojego ciała. Co dzieje się w moim ciele, gdy próbuję się skonfrontować z drugą osobą. Ciało zawsze reaguje, podpowiada. Czy to zauważamy, rejestrujemy, zastanawiamy się, stawiamy pytania o źródło? Zgromadzone w ten sposób informacje nie służą ocenie osoby, z którą się kontaktujemy, a jedynie poszerzeniu pola wzajemnych relacji, opartych na hipotezach domniemanych przyczyn zachowań, reakcji ucznia. Czym więcej może powstać takich hipotez, tym bardziej poszerza się możliwość oddziaływania.

Aby ćwiczona uważność pedagogiczna była skutecznym narzędziem wpływu, warto ją poprzeć jeszcze zestawem umiejętności z tzw. „trójki” Rogersa, tak aby odejść od oceniającego stylu reagowania. Po pierwsze akceptacja. Przyjmuję ucznia takim, jaki jest, nie stawiając wobec jego osoby żadnych wymagań wstępnych. Czym innym jest akceptacja osoby, a czym innymi niezgoda na pewne zachowania, postawy. To warto wyraźnie oddzielać. Nie odrzucać, marginalizować czy wyróżniać ponad miarę. Trudne, wymagające, ale też bardzo pomocne.  Po drugie autentyzm – nie wchodzenie w rolę, nie udawanie, nie zakładanie kostiumu. I po trzecie, rozumienie empatyczne, umiejętność „przełączania się”, wchodzenie w perspektywę widzenia rzeczywistości przez ucznia, jak uczeń odczuwa i rozumie zjawiska życia szkolnego ze swojego miejsca.

Powyższe umiejętności pomagają lepiej rozumieć uczniowskie motywy różnych zachowań, także tych trudnych. Za tydzień już pierwszy dzwonek w nowym roku szkolnym, warto więc przećwiczyć, przypomnieć sobie i wzbogacić repertuar oddziaływania tak, by ograniczyć własną bezradność a zwiększyć uważność. Uczeń jest centralnym podmiotem oddziaływania szkoły i warto poświęcić mu jak najwięcej uwagi. Jeżeli nauczyciel odpowiednio nie  zainteresuje się trudnym uczniem, to kto?

   
Zdzisław Hofman, Fundacja Rozwoju Wolontariatu


wtorek, 27 sierpnia 2013, zdzislawhofman

Polecane wpisy

Zdzisław Hofman

Społecznik, pedagog, trener, wolontariusz. Całe życie zawodowe związany z edukacją, poprzez pracę w szkole, a także w Stowarzyszeniu KLANZA, jako jego współtwórca i wieloletni prezes.

Licencjonowany trener Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Tutor w programie Liderzy PAFW i współpracownik Stowarzyszenia Szkoła Liderów. Współautor książek o tematyce pedagogicznej: „Metoda KLANZY w teorii i praktyce” oraz „Chopinowskie inspiracje muzyczne”.

Obecnie jestem prezesem Fundacji Rozwoju Wolontariatu, w ramach której funkcjonuje Program PROJEKTOR – wolontariat studencki. Naszym sukcesem jest m.in.: projekt „Nowoczesny Patriotyzm”, w ramach którego Ministrowie z Kancelarii Prezydenta RP – jako Honorowi Wolontariusze – promowali wśród dzieci i młodzieży aktywną postawę obywatelską.

Oprócz pracy w Fundacji moim ulubionym zajęciem jest prowadzenie treningów i warsztatów edukacyjnych. Wykorzystuje w swojej pracy pasję do muzyki, tańca i szeroko rozumianej arteterapii a także zamiłowanie do podróży tych bliskich i bardzo dalekich.

Rodzinnie – żona Krystyna, dorosłe i mądre dzieci Kinga, Jakub i Wojciech, fantastyczne wnuki Szymon i Franek.
„Nie takie ważne, żeby człowiek dużo wiedział, ale żeby dobrze wiedział, nie żeby umiał na pamięć, a żeby rozumiał, nie żeby go wszystko troszkę obchodziło, a żeby go coś naprawdę zajmowało” - Janusz Korczak